Dolina Godryka 7, czyli działalność Lily Evans, Jamesa Pottera, Syriusza Blacka i Dorcas Meadowes w Zakonie Feniksa.

Dla czarodziejów i mugoli nastały mroczne czasy. Czarny Pan kilka lat temu przejął kontrolę nad Ministerstwem Magii. Zaczęła się otwarta wojna. Syriusz Black i James Potter, były Auror, już od kilku lat działają w Zakonie Feniksa. Historia rozpoczyna się, gdy do Kwatery Głównej wprowadza się maniaczka eliksirów, Lily Evans i zwyciężczyni Turnieju Trójmagicznego, reprezentantka Durmstrangu - Dorcas Meadowes. Historia jest opisywana z perspektywy czterech bohaterów. Czeka ich wiele niebezpiecznych misji, poświęceń i walk. Czy podczas wojny znajdą czas na miłość? Czy poradzą sobie ze śmiercią przyjaciół? Czy uda im się pokonać Czarnego Pana? Zapraszamy do czytania i komentowania! Ucieszy nas każda szczera opinia. Serdecznie pozdrawiamy, Drama&Furia

PROLOG

Winsborn Gregory: „Wszystkie granice przekroczone – czyli jak krew i złoto wynoszą ponad prawo.” Prorok Codzienny, 13 kwietnia 1958 roku, strony 3-5.

Wszystkie granice przekroczone – czyli jak krew i złoto wynoszą ponad prawo

W pierwszej kolejności pragnę Was zapewnić, że to nie jest kiepski żart. To nie jest również osobista zemsta nic nie znaczącego przedstawiciela klasy średniej na najznamienitszym ze Szlachetnych Rodów. Wierzcie lub nie, ale ja jako jeden z nielicznych czarodziejów w całej Anglii nie zazdroszczę Orionowi Blackowi fortuny. A przynajmniej od momentu, w którym odkryłem jej źródło.

Wszyscy pamiętamy, że jeszcze dziesięć lat temu Ród Blacków był niemal najbardziej zubożałą familią w całej Nienaruszalnej Dwudziestce Ósemce. Jego potomkowie, z Arcturusem Blackiem II na czele, nie posiadali nic poza swoją krystalicznie czystą krwią i dumą. Nawet inne arystokratyczne rodziny patrzyły na nich z góry. Cóż znaczyli Blackowie przy potędze rodu Malfoyów, Greengrassów, czy Macmillanów. Teraz jednak, odkąd głową Szlachetnego i Starożytnego Rodu Blacków został Orion Black, sytuacja jawi się zgoła odmiennie.

Z pewnością wielu z Was odwiedziło już największą na świecie hodowlę abraksanów. Czarodzieje z całego świata przybywają do Szkocji i płacą niebotyczne sumy, by przez chwilę pooglądać i pogłaskać te przepiękne zwierzęta. Tak, to właśnie w chwili złapania pierwszego abraksana w szwajcarskich Alpach oraz nielegalnego przetransportowania go na teren Wielkiej Brytanii rozpoczęła się historia bogactwa Blacków. Jeszcze dziesięć lat temu polowania na te piękne zwierzęta były jedynym sposobem zarobków Oriona. W swojej chciwości nie poprzestał jednak na strzyżeniu złotych grzyw. W 1953 roku na terenach Walii pochwycił pierwszego smoka, a niedługo później założył Rezerwat Smoków w Rumunii. Obecnie znajduje się tam pół tysiąca zwierząt, wszystkie przykute do ziemi, okrutnie traktowane, hodowane tylko w jednym celu. Pod katowski topór. W tym momencie, czyli po pięciu latach, pan Black na światowym rynku ma już monopol na wszystkie smocze rdzenie różdżek, wszystkie smokopochodne składniki eliksirów oraz smoczą łuskę i skórę. Nie zdziwi mnie więc, jeśli za kilkanaście lat nie będzie mnie stać na kupno różdżki z odpowiednim rdzeniem mojemu dziecku. Ale cóż. Przyzwoitość jest zbyt pospolita wśród niższych kast. Arystokracja nie może sobie na nią pozwolić.

Jednak to nie chciwość jest tematem mojego dzisiejszego artykułu. Jest nim plama na dobrym imieniu wszystkich czarodziejów Anglii. Jest nim hańba, którą Orion Black okrył całe nasze społeczeństwo, jako jego członek oraz znaczący przedstawiciel na arenie międzynarodowej. Nad tą sprawą żaden szanujący się obywatel nie może przejść obojętnie!

W ostatnich miesiącach na całym świecie zatuszowane były przynajmniej dwie afery przemytowe. W styczniu doszło do transportu Towarów Niewymienialnych przez granicę meksykańsko-amerykańską. MACUSA przedsięwziął wszelkie metody na pochwycenie przestępców i zabezpieczenie towaru. Po długich poszukiwaniach i przesłuchaniach okazało się, że przemycano między innymi rogi buchorożców, jaja chimer, butelkowany jad mantykory, śmierciotule, a nawet KREW JEDNOROŻCÓW!!! Dystrybutorem zaś tych wszystkich towarów był sam Orion Black! Jak zapewne wszyscy wiedzą, zabicie jednorożca, jako najbardziej niewinnej i bezbronnej istoty ze wszystkich żyjących w naszym świecie, jest potworną zbrodnią i sprowadza klątwę na mordercę (choć nie sądzę, by ktokolwiek kiedykolwiek dojrzał w czarnych oczach Oriona Blacka choć cień skruchy za te czyny). A tu ilość krwi była wręcz zatrważająca – wskazywała na odebranie życia przynajmniej stu zwierzętom! Zapewne bliźniacza sytuacja miała miejsce cztery tygodnie temu na granicy Chin z ZSRR, aczkolwiek tamtejsze Ministerstwa Magii odmówiły udzielenia jakichkolwiek informacji dotyczących śledztwa.

Nie sądzę, by podobne przestępstwa uszły płazem zwykłemu, szaremu obywatelowi. Nie podano jednak do wiadomości publicznej żadnych informacji o przesłuchaniach, czy przygotowywaniu procesu. Ciekaw jestem, czy wystarczyła jedna łapówka dla urzędników Biura Dezinformacji MACUSA, czy też Orion Black musiał się pofatygować po raz drugi do Banku Gringotta po złoto zarobione na sprzedaży krwi jednorożców na czarnym rynku w Chinach i jeszcze na dodatek podać je pod stołem odpowiedniemu człowiekowi w naszym Ministerstwie. A może status krwi i wysokie urodzenie pozwalają bezkarnie popełniać przestępstwa? Następnym razem, gdy zawitam w gmachu Ministerstwa, zapytam o to Szefa Departamentu Przestrzegania Prawa.

Zabijanie jednorożców i nielegalny transport to niestety nie jedyne zbrodnie, w których maczał palce pan Black. W ostatnim roku do Biura Aurorów doniesiono o pięciu morderstwach wykonanych na mugolskich członkach rodzin czarodziejskich. Z nieoficjalnych źródeł wynika, że stoi za tym niejaki Lord Voldemort i banda jego popleczników – Śmierciożerców. Z niewiadomych względów sprawę od razu zamieciono pod dywan. Ale nawet jeśli nikt nie ma zamiaru postawić winnych przed szanownym Wizengamotem, to chociaż społeczeństwo musi usłyszeć prawdę.

Marietta Stretton, czystej krwi czarownica, lat 44, pracownica księgarni Esy i Floresy, mieszkała sobie spokojnie na obrzeżach Londynu wraz z mężem i czwórką dzieci. Aż do 30 marca. Pozwoliłem sobie zamieścić cytat z wypowiedzi mojej rozmówczyni na temat wydarzeń sprzed dwóch tygodni.*

„Przyszli w nocy. Bez pukania wdarli się do mojego domu. Sześciu mężczyzn w długich czarnych szatach, na głowach mieli szpiczaste kaptury […] powiedział, że Lord Voldemort przyszedł oczyścić świat z plugastwa, ale żebym się nie bała, bo mi nic nie grozi  […] jeden z nich zabrał mi różdżkę i złapał mnie tak mocno, że nie mogłam się ruszyć. Drugi wycelował swoją w mojego męża i powiedział, że nie wolno krwi czarodziejów kalać powiązaniami z mugolami. Zabił go na moich oczach. Chciał też zabić moje dzieci, bo nie są czystej krwi, ale stojący za nim Orion Black szepnął mu do ucha, żeby darował im życie. Ten morderca powiedział wtedy, żebym znała łaskę Czarnego Pana. Potem wyczarowali nad moim domem znak zielonej czaszki i deportowali się.”

O wiele dłuższe zeznania pani Marietta złożyła w Biurze Aurorów zaraz po całym zajściu. Zgłoszenie owszem, przyjęto. Jednak już na pierwszym przesłuchaniu okazało się że Orionowi Blackowi bardzo przekonujące alibi zapewnił jego przyszły teść, Pollux Black oraz wieloletni przyjaciel jego ojca Arcturusa – Abraxas Malfoy. W Lordzie Voldemorcie rozpoznano natomiast Toma Riddle’a, prefekta naczelnego podczas nauki w Hogwarcie, a potem pracownika sklepu Borgin&Burke’s, który na razie pozostaje nieuchwytny dla organów ścigania. Innych napastników pani Stretton niestety nie potrafiła zidentyfikować, a Biuro Aurorów nie wydaje się zainteresowane ich odnalezieniem. Prawdopodobnie sprawa została odroczona z powodu braku dowodów i niemożności wskazania innych podejrzanych. Miejmy nadzieję, że rozgłos medialny ułatwi wszystkim pięciu poszkodowanym rodzinom dotarcie z żądaniem sprawiedliwości do samej Minister Wilhelminy Tuft i szanownego Wizengamotu.

Zdaje się, że morderstwa popełnione przez Lorda Voldemorta i jego wspólników, w tym Oriona Blacka, mają podłoże rasistowskie i są straszliwą formą manifestu oraz propagandy czystości krwi. Czy inni członkowie Rodu Blacków również są zamieszani w te morderstwa? Czy reszta angielskiej arystokracji również popiera te działania, czy tylko solidarnie chronią siebie nawzajem? Czy mania „czystości” dalej polega jedynie na uważaniu się za lepszych od innych, czy to już zakrawa o dewiację?**

A teraz rachunek sumienia każdego z nas. Dlaczego przymykamy oczy na bezprawie wśród arystokracji?! Dlaczego odwracamy wzrok od hańbiących procederów?! Dlaczego nie reagujemy na mordowanie żon, mężów i dzieci obywateli naszego czarodziejskiego społeczeństwa?! Czy naprawdę uważamy, że wysokie urodzenie i złoto pozwala im bezkarnie przykładać rękę do odbierania życia drugiemu człowiekowi?!

Ja wiem jedno – tak dalej być nie może! Zamykanie oczu na to, co wyprawiają Orion Black, Lord Voldemort i inni ludzie ich pokroju, jest jeszcze gorsze niż ich czyny. Dlatego kiedy oni są „zawsze czyści”, my musimy być „zawsze nieustępliwi, zawsze silni, zawsze sprawiedliwi”. Nie wolno nam pozwalać na szerzącą się korupcję w Ministerstwie, opieszałość Aurorów, czy zakłamanie mediów. Uwierzcie, że razem możemy wiele, ale tylko wtedy, gdy każdy weźmie na siebie swoją część odpowiedzialności za naszą wspólną przyszłość.

Dla Proroka Codziennego

Gregory Winsborn

*Cały wywiad z Mariettą Stretton oraz fragmenty rozmów z Dorothy Moon i Stevenem Zellerem, których również spotkała ta straszliwa tragedia, będą opublikowane w kolejnym numerze tygodnika „Prorok Niecodzienny” na stronach 18-24. O ile wcześniej nie stracę posady.

**Pisząc o dewiacji, nie sposób nie wspomnieć o zbliżającym się wielkimi krokami ślubie Oriona Blacka ze swoją (na ten moment jeszcze niepełnoletnią) kuzynką Walburgą.